Nadmiar informacji – jak wybierać sprawdzone i obiektywne źródła

Regularnym czytelnikom internetowych wiadomości i portali pragniemy przedstawić kilka podręcznych wskazówek, które pozwolą na oko odróżnić rzetelne dziennikarsko treści od tzw. „fake news”.

Upowszechnienie internetu jako narzędzia publikacji daje możliwość pisania artykułów praktycznie każdemu. Dziś nie trzeba posiadać fizycznej redakcji, maszyn drukarskich i zastępu dziennikarzy na etacie. Każdy może postawić darmowego bloga, skrzyknąć grupę kilku osób i powołać do życia medium. Jeśli komuś udaje się takie medium zmonetyzować, automatycznie zacznie iść tą ścieżką, stawiając na tworzenie treści o największym potencjale klikalności i sprzedaży. Rzetelność dziennikarska schodzi w tym momencie na boczny tor.{Wolne media w Polsce} Wytwarza to bardzo szkodliwe zjawisko, ponieważ takie niezweryfikowane materiały często zaczynają żyć własnym życiem, błyskawicznie się rozprzestrzeniają i zapadają w pamięć. Ludzie nieświadomie zaczynają powielać błędne informacje, a sprostowania, nawet wymuszone, zawsze mają wielokrotnie mniejszy zasięg niż pierwotnie błędny artykuł. Takie sytuacje są nagminne i nie służą informowaniu obywateli. Miało to miejsce między innymi w głośnej aferze związanej z rzekomym grupowym molestowaniem seksualnym podczas sylwestra w Kolonii, czy muzułmańskich gettach w Malmö. Pomimo oficjalnego dementi opublikowanego przez odpowiednie władze, informacje te nadal figurują na pierwszych stronach wyszukiwarek.

  1. Wystrzegaj się krzykliwych nagłówków

Emocjonalne hasła typu „szok i niedowierzanie”, nagłówki zakończone pytajnikiem, odwoływanie się do strachu {fobie Polaków} lub inne megalomańskie zwroty mają za zadanie przyciągnąć nasz wzrok i zmusić do kliknięcia w odnośnik do artykułu. Tak zwana „klikalność” stała się miarą, która pozwala mediom internetowym przekonywać o swoim zasięgu potencjalnych reklamodawców. Często sami dziennikarze są rozliczani z liczby kliknięć w artykuł ich autorstwa. To powoduje, że serwowane informacje są zniekształcane w taki sposób, aby budziły niepotrzebnie nadmierne kontrowersje. Często w takich artykułach nie znajdujemy odpowiedzi na pytanie postawione w nagłówku, a sam przedmiot debaty często jest bardzo powierzchowny i nie wyczerpuje tematu.

  1. Szukaj odnośników i źródeł, na które powołuje się dziennikarz lub dziennikarka

Odnośniki to bardzo ważna rzecz, do których przyzwyczajeni są ci, którzy musieli napisać choć jeden esej na studiach. To nic innego jak uproszczona bibliografia, która wskazuje źródła, na jakie powołuje się autor lub autorka tekstu. Czasami mogą one odwoływać do innego artykułu w tym samym medium – wtedy świadczą jedynie o rozwijaniu jakiegoś dziennikarskiego wątku i niekoniecznie muszą świadczyć o bezstronności. Dają jednak szerszy obraz sprawy.

Dobry artykuł w neutralny sposób odnosi się do tez lub wypowiedzi bohaterów. Jeśli masz poczucie, że autorzy w cały możliwym zakresie wyczerpali wiedzę na poruszany temat, jest to z pewnością dobry artykuł. Jeśli przychodzą ci do głowy ogólnodostępne źródła, w których dane tezy można było zweryfikować, a jednak autorzy się o to nie pokusili – znaczy to, że materiał pisany był pod konkretną tezę i jako taki nie ma rzetelnej wartości merytorycznej.

  1. Zwracaj uwagę na błędy ortograficzne, dziwne szyki zdań i niezrozumiałe powtórzenia tych samych treści

Nawet najlepszym autorom trudno jest wystrzec się popełnianych błędów w 100%. Niestety, narzędzie sprawdzania pisowni w edytorach tekstów może je poprawić w pewnym stopniu. Jeśli danego medium nie stać na zatrudnienie osoby odpowiedzialnej za profesjonalną korektę, znaczy to, że zakłada niski poziom swoich czytelników lub po prostu nie stawia czytelności za priorytet.

Czasem też zdarza się, że zdania w artykułach brzmią nienaturalnie lub występują tam niezmienione kilkukrotnie. To powinno zapalić naszą „czerwoną lampkę” – oznacza to, że autorzy publikują pod presją pozycjonowania (SEO). W myśl podstawowych zasad związanych ze zwiększaniem widoczności artykułu w sieci, pojawiają się zdania w formie nieodmienionej, niepasującej do kontekstu i brzmiące dziwnie maszynowo. Nie dziwne – pisane są one właśnie dla maszyn, nie dla ludzi.

  1. Sprawdź życiorysy autorów i ich dotychczasowe publikacje

Wpisz imię i nazwisko interesującego cię autora lub autorki w wyszukiwarkę i zapoznaj się z przedstawionymi ci wynikami. Pamiętaj, że pierwsza strona w Google to zawsze zbiór zasobów z najlepszym pozycjonowaniem. Czasem autorzy dokonują zamierzonych zabiegów, aby wyniki wyszukiwania zwracały te linki, na których (z różnych powodów) najbardziej im zależy – odnośniki do ich blogów, inne artykuły powiązane z ich tezą, czy te z największą liczbą odsłon. Istnieją proste narzędzia i testy SEO, które pozwalają ten efekt osiągnąć.

Warto zajrzeć również do innych serwisów, takich jak Wikipedia, LinkedIn, czy też sprawdzić, czy dana osoba należy do rozpoznawanych i uznanych stowarzyszeń dziennikarskich. Pozwoli to nam prześledzić historię zawodową autora lub autorki i ocenić ich kwalifikacje i rzetelność.

  1. Unikaj stronniczości

Wielu dziennikarzy i dziennikarek ma swoje poglądy polityczne i jeśli polityka jest tym, o czym zwykli pisać, zwracaj uwagę na to, czy w prezentowanych artykułach powołują się tylko na jedną stronę. Sprawdź, czy biorą pod uwagę zdanie opozycji i jeśli tak, to jak dogłębnie. Unikaj kąśliwych i prywatnych opinii autorów, chyba, że czytasz felieton lub blog. W prawdziwym dziennikarstwie nie ma na to miejsca.

About Rudolf Remigiusz